Rosyjska dwudziestka piątka

designcollector publikuje listę 25 rosyjskich projektantów i agencji. Małe kreatywne (po)twory, daleko od polityki, tarczy, wojny i demagogii. Projekty lepsze i gorsze, ciekawe i mniej ciekawe. Bardziej dla projektantów niż łowców idei. Przegląd.

Moja refleksja jest jedna: który z naszych serwisów mógłby opublikować taką listę… Boję się, że żaden. Nie dlatego, że nie ma kogo promować, ale dlatego, że nie istnieje takie miejsce. I sam nie wiem dlaczego. Parę umierających linkowni… właściwie to jedna przychodzi mi na myśl. Jakieś rozproszone blogi….

…być może świeży blog.create.pl pociągnie kiedyś ten temat.

Byłoby miło, gdyby zaistniało takie miejsce. Tylko kto mógłby się tego podjąć? Tak sobie myślę, że realizacja czegoś opartego na istniejących cmsach wymagałaby tylko dobrego projektu, a potem - tylko konsekwencji i chęci… Parę osób jeszcze pamięta dyskusję o scenie czy jak to się teraz mówi: społeczności na MocnymWebie. Może czas wrócić do rozmów… Tylko znowu: gdzie?
…ale pomyślcie: gość zza wschodniej granicy, nie miałby w głowie naszego wojowniczego prezydenta - a parę fajnych realizacji naszych przemiłych kolegów z ich wspaniałych agencji. Piękna perspektywa.

Realna?

Komentarze: (0). on sierpień 21, 2008 by mkd w design, pl, projektowanie, publicystyka.

Tagi: , , , , .

NewWork Magazine - piękne i niedostępne.

Jestem leniwy i czasami staroświecki. Lubię papier, rzeczy wydawane na papierze - ich klimat, zapach, składanie na pół, raster druku. Lubię.

Dlatego kiedy zobaczyłem w sieci +NewWork Magazine najpierw podskoczyłem, a potem powiedziałem jeden wulgarny wyraz, kiedy zobaczyłem listę dystrybutorów.

Cytuję edytorial:

Magazyn NEWWORK jest publikacją artystyczną w dużym formacie przeznaczoną dla koneserów świeżych idei. Projektowany i publikowany dwa razy w roku przez studio NEWWORK, każde wydanie zawiera nowe prace z szeroko pojętego świata artystów i twórców sztuki, designu, mody, kultury i polityki. Od art directorów po liderów biznesu, od studentów sztuki po kuratorów - współtwórców NEWWORK łączy pasja do przesuwania granic ich dyscyplin. Specjalną cechą magazyny jest wyraźna, współcześnie projektowana typografia, nastawienie na format tradycyjnej gazety, oferujący stymulujące zestawienie projektowania i codziennej prostoty. Każda strona może być oddzielona, każda strona może być zawieszona na ścianie jako indywidualny kawałek sztuki.

Na stronie dostępne są przewijane poziomo skriny poszczególnych stron. Polecam.

Komentarze: (0). on sierpień 18, 2008 by mkd w design, magazyn, top.

Tagi: , , , .

Non-Format: Prostota. Lubimy, kiedy rzeczy są proste.

Non-Format

Co jest najważniejszą rzeczą, którą trzeba się kierować podczas pracy nad projektem?

Hierarchia. To naprawdę ważne, aby zdecydować którą rzecz trzeba komunikować najpierw a potem sprawić, aby zadziałała naprawdę silnie. Każda dodatkowa warstwa znaczeń czy treści powinna być odkryta później. Nawet jeśli jest to tylko kilka sekund później.

To naprawdę ważne aby pamiętać, że prawie każdy projekt kończy się na skończonym obiekcie - niezależnie od tego, czy to okładka płyty, książka, magazyn, paczka płatków czy pudełko chusteczek. Ten obiekt jest zrobiony z iluś powierzchni, które powinny współpracować opowiadając jakąś historię. Ręce i oczy pracują razem nad tymi powierzchniami, tak więc jakość papieru i tekstura jest naprawdę tak samo ważną rzeczą jak druk, technika produkcji, wybór obrazów, elementów graficznych czy typografii.

Nie można powiedzieć, że zapach jest nieważny. Nie ma nic lepszego niż zapach druku prze chwilą wypuszczonego z drukarki.

Co jest filozofią Non-Format?

Prostota. Lubimy, kiedy rzeczy są proste. Kiedy tylko ustalimy hierarchię tego, co chcemy komunikować zazwyczaj projektujemy tylko na kliku warstwach, zwłaszcza jeśli jedna z tych warstw jest niewiarygodnie szczegółowa i zajmując estetycznie.

Non-Format to kreatywny team (tak o sobie piszą), to dwie osoby: Kjell Ekhorn (NOrweg) i Jon Forss
(Brytyjczyk). Działają od 1999 roku. Nazwa pochodzi z artykułu w Emigre traktującego o historii przechowywania danych i prognozującego, że któregoś dnia będziemy mieli do czynienia ze swoistym mitycznym brakiem formatu (non-format) - zamiast teraźniejszego zapisywania słow, obrazów, dźwięków. Jak piszą, lubią nie być formatem i lubią być mityczni.

Mocne, czyste formy. Eskperymentalna typografia. Postmodernistyczne zacięcie w ignorowaniu i interpretacji zasad. Pełne “na serio” podejście do projektowania, ale ciągle w obszarze groteski, przenośni, abstrakcji i surrealizmu. Mam wrażenie, że działalności Non-Format się nie rozumie - ale czuje.

Polecam.

Non-Format: prace

link do strony Non-Format (jeśli nie znasz)

Nowe logo Europejskiego Centrum Solidarności (ECS)

Rozpętała się burza, jak zwykle w szklance wody, na temat nowego znaku dla Europejskiego Centrum Solidarności.

Moje zdanie jest takie, że po serii naiwnych rysowanek konkurs wygrywa silny i wieloznaczny znak, dający totalną swobodę w interpretacji. Jednocześnie silnie kojarzący się poprzez kolor i formę z Solidarnością.

Przede wszystkim- nie niesie za sobą nachalnej symboliki. Nie kultywuje tej naszej martyrologii. Po drugie- zgadzam się z wypowiedzią prof. Tomasza Bogusławskiego - “W tej pracy widać ogromną ekspresję. Logo w nienachalny sposób nawiązuje do znanego wszystkim loga Solidarności.Po trzecie - otwiera pole do interpretacji, budując skojarzenia wokół tematu, nie narzucając jakiejś jedynej i słusznej filozofii, dającej gwarancję zrozumienia przesłania. Słowem: swobodna gra skojarzeń, prostota, wieloznaczność w nawiasie, ale ciągle zachowana jedna myśl przewodnia, jakiś szlak, który nota bene da się także w tym znaku odczytać. Na tyle dynamiczne - że młode. Na tyle odwołujące się, że klasyczne.

Lubię je. To logo.

Właściwie nie rozumiem, o co awantura. Zarzuty o brak przekazania idei centrum, o nachalne odwoływanie się do skojarzeń z flagą, o nieobecność komunikatu, którego nie niesie ten znak… A może to jest tak, że to w naszych głowach ma powstać to odniesienie i ten komunikat. Może ten znak IDENTYFIKUJE instytucję, a nie samą Solidarność - może ten płaszcz czy pijący to właśnie główna rola znaku? Może to, że umiemy czy będziemy się umieli śmiać z tamtych wydarzeń i tamtego przesłania - to właśnie oznaka zdrowia.

Nie twierdzę, że ten sygnet to jakieś odkrycie i ponadczasowe dzieło na miarę CPNu czy LOTu. Jestem jednak przekonany, że to rozwiązanie jest dużo bardziej i nowoczesne i aktualne niż kolejny patriotyczny pomniczek.

Wszystko da się zrobić lepiej. Ale czasami, warto czegoś nie-powiedzieć. I chyba to mi się w tym znaku najbardziej podoba, takie stare, dobre in-between.

Loading image

Click anywhere to cancel

Image unavailable

Loading image

Click anywhere to cancel

Image unavailable

Serce (nie)przyspiesza

Ściągaj szybciej

Tele2, polski oddział, kusi nas swoją ofertą.

Czy ktoś przeżył zaskoczenie? Ja nie. Widząc nazwę akcji - nietrudno domyślić się, że za chwilę będziemy mieli do czynienia z takim albo innym podtekstem erotycznym. Proste jak konstrukcja wiadomo czego. A może to ja mam jedno w głowie. Realizacja? Rozmyta Pani, rozmyte tło, średnio atrakcyjna oprawa.

Właściwie nie ma o czym pisać.

Może wyrastam na pierwszego malkontenta kolejnej RP, ale 180hb zrobiło tyle szumu… tyle szumu… I życzę im jak najlepiej, wychodząc z założenia, że nigdy za wiele fajnych rzeczy dookoła - ale na razie mam wrażenie (chyba nie osamotnione), że leci w górę balonik napełniony PR’em.

Ale może znowu się czepiam.

Jedno trzeba przyznać - rozbieranie wzbudza emocje, nawet jeśli jest to rozbieranie tak wykonane, więc istnieje duża szansa, że “poleć znajomemu” odniesie sukces - a to z kolei oznacza, że pare osób dowie się ofercie. I o Tele2 wogóle. Co w gruncie rzeczy - już jest wynikiem…