2007: subiektywne podsumowanie
Czas podsumowań, moi drodzy, więc, zupełnie by the way czysto subiektywne, moje podsumowanie 2007 roku. Z punktu widzenia projektanta. Nie będzie mowy, a w każdym razie mało, o społecznościach, panu Gąbce i wchodzeniu agencji na giełdę. O tym piszą inni.
Zmierzch stylu 2.0, wraca minimalizm.
Być może to raczej pobożne życzenie, ale mam wrażenie, że powoli przejada się wszystkim tłusty i przeskalowany styl, który wiąże się ze zjawiskiem web 2.0. Przyniósł nadużywanie efektów, nadużywanie kolorów i przerost wizualizacji treści nad samą treścią. Operował schematami (dzięki temu mogę o tym pisać), stał się rozpoznawalny, doprowadził do powstania aburdalnych poradników w rodzaju “Jak zaprojektować serwis 2.0″. Głównym jego grzechem nie było to, że tak a nie inaczej wyglądał - ale to, że stał się synonimem dwa zerowości. To co miało być siecią społeczności czy treścią generewaną przez użytkowników schodziło na drugi plan. Na pierwszym zostawały n razy za duże elementy projekty, bevele, gradienty, glossy i inne świństwa. Spalić te kalki i niech wraca jak najszybciej czystość, umiar i pomysł.
Typografia na usługach
Zauważalny wzrost zainteresowania typografią jako elementem służącym nie tylko do prezentacji tekstu, ale także wspomagającym projekt. Typografia nie jest już tylko sposobem na ładne i funkcjonalne wlanie treści, ale także czymś niezależnym - staje się ilustracją, elementem zdobniczym, dominantą, akcentem, czymkolwiek. Pojawia się jako tytuł, nagłówek, dopowiedzenie, link, w końcu - ilustracja, schemat. Staje się wartością samą w sobie, charakterystycznym elementem identyfikującym projekt. Z mojego punktu widzenia istotne jest także to, że rośnie świadomość jak ważne jest umiejętne stosowanie krojów. Widać zdecydowanie większą dbałość o ten aspekt projektowania. Co istotne, w ubiegłym roku trochę się o tym pisało (np. 15 Excellent Examples of Web Typography czy The Showcase Of BIG Typography) i to też świadczy o tym, jak istotna jest ta umiejętność.
Rozsądniejsze schematy kolorystyczne
Tutaj krótko: mam wrażenie, że internet stał się rozsądniej kolorowy. Być może to zasługa takich narzędzi jak Kuler czy colourlovers. Być może mamy bardziej dojrzałych projektantów. Nie zmienia to faktu, że nie tylko w ekstralidze, ale i w klasie okręgowej te kolory są jakieś lepiej podobierane, działające nie tylko na nerwy ale i na czytelność.
Helvetica skończyła 50 lat
W 1957 roku Max Miedinger zaprojektował coś, co początkowo nazywało się Neue Haas Grotesk. A potem stało się Helveticą. Trochę było szumu, powstał film, powstawały plakaty - a wszystko to po to, aby uczcić urodziny jednego z bardziej powszechnych, uniewersalnych, szanowanych i kopiowanych krojów pisma.
Nowe trendy w projektowaniu dużych portali informacyjnych
Coś się ruszyło w projektowaniu dużych portali. Długo nic nowego nie widzieliśmy, właściwie wszyscy stosowali jedno rozwiązanie i rozróżnienie polegało jedynie na odmiennych kolorach. Tymczasem w tym roku parę premier, w tym nowy dziennik i polska times (linki do moich recenzji w wirtualnych mediach i mediarun), brief.pl (Podsumowując: mamy do czynienia z bezpieczną kreacją, która jakościowo nie próbuje być niczym więcej niż jest, czyli on-linową, rozbudowaną reklamą pisma, z pewnością spełniającą swoją funkcję. To, że chciałoby się zobaczyć produkcję na dużo większym poziomie, wnoszącą coś nowego – to zupełnie inna historia. pełny tekst tutaj). Jeśli dodać do tego redesign NY Times, stronę Barbican czy jedną z moich ulubionych - kurier.at widać, że zwycięża różnorodność i indywidualne pomysły odpowiadające zadanym potrzebom. Czego i Państwu życzę.
Pełnokranowe flashe, czyli jesteś wewnątrz.
Zawsze uważałem, że pole wyświetlania w przeglądarce jest po to, aby coś w nim wyświetlać więc strasznie mnie cieszy tendencja projektowania serwisów, które wypełniają cały ten obszar. O ile w przypadku portali “treściowych” prowadzi to często do gargantuicznych nawarstwień i przepełnienia, to w przypadku serwisów produktowych, eventowych czy wizerunkowych to jest jedyna słuszna metoda podejścia do tematu. Ramki, które wycinają z tła obszar prezentacji powinny być zakazane. Wystarczy spojrzeć, jak wygląda taka prezentacja zdjęć, modna nokia czy trends lab. Klimat, zaangażowanie, zupełnie inne wizualne doznania. Emocje. Mamy 2008 rok, dużą przepustowość i rozdzielczości powyżej 1024×768 - czas to wykorzystać.
Kompilacje (N sposobów na coś).
Coś, co zwróciło moją uwagę. Nie było praktycznie dnia, aby gdzieś w cudownym świecie ktoś nie opublikował listy 10 najpopularniejszych czcionek, 20 najlepszych menu czy 180 rozwiązań dla designera. I dobrze - było co czytać, było co oglądać. Trend na dłuższą metę męczący w rss-readerze, ale pożyteczny. Parę propozycji? Proszę bardzo: 10 Steps to Attract New Clients for Your Graphic Design Business, 180+ Best Design Inspiration Sites, 10 Easy Ways to Increase Productivity. Mało? Wystarczy spojrzeć na listę popularnych postów Smashing Magazine. Wytrwałości w czytaniu.
Rozwiązłe hybrydówki, czyli połaczenie wektorów i zdjęć.
Niby nic nowego, tego typu ilustracje czy obrazki już parę lat temu, zwane abstraktami, brylowały na salonach onlinowych galerii. W zeszłym roku jednak zdetronizowane króla ręcznego rysowania, a do akcji wkroczyły hordy super kolorowych, super realistycznych i super atrakcyjnych ilustracji, opartych o zdjęcie (koniecznie absoluta, atrakcyjnej pani lub telefonu, ostatecznie buta), serię rozbłysków i ewentualnie typografię. Styl łatwo przyswajalny, zjadliwy i co więcej, nie wymagający myślenia. Nie jestem wrogiem, sam od czasu do czasu popełniam w ramach rozrywki podobne obrazki na zudlichu, ale nie wieszczę długiego życia. Poza tym - ceną za atrakcyjność jest masa atrap, powieleń, kopii i tanich imitacji. Coż.
Nowi dawcy codziennego szitu.
Bez komentarza, tylko adresy: NTMY, AisleOne, Life Clever, Graphic Exchange, DesignYouTrust, Design Related.
I na koniec
Sieć LEGO.
Czytając tekst Krzysztofa Urbanowicza o prognozach dotyczących web 3.0, natknąłem się na ciekawe sformułowanie: Tak więc internet znajduje się dziś w fazie Lego, z mnóstwem rozrzuconych tu i tam klocków, które mogą łatwo połączyć się z sobą, jeśli znajdą wspólny język [...]. Genialne podsumowanie tego co się dzieje. Mamy do czynienia z rozproszeniem totalnym: po trochu każdy zbiera nasze dane, po trochu każdy śledzi nasze poczynania. Na pewno 2008 nie przyniesie żadnych znaczących zmian, ale w ubiegłym roku było parę sygnałów, które mówią, że ta integracja może nastąpić niedługo: ekspansja Google, zapowiedzi eksplozji moblinych rozwiązań, w końcu milionowe rzesze użytkowników facebooka i tym podobnych. Spekulując - pojawi się w końcu ktoś genialny, kto w garażu sklei to w jakiś banalny sposób do kupy. Tylko czekać.