Design to sztuka. Jednak.
Tomek Karwatka na swoim blogu pyta czy design to sztuka.
Roztrząsanie tego typu pytań tak naprawdę niewiele wnosi do codziennego życia designera. Niemniej warto znać te różnice bo pomagają one w dyskusji z klientem. Zdarza się, że jedynym kryterium oceny serwisu staje się unikalność, oryginalność. Warto wtedy zadać pytanie czy tworzymy sztukę czy narzędzie?.
Ależ panie Tomku.
Gdybyśmy tak myśleli, nasze ulice zaklejone byłyby kartkami papieru w kratkę z napisem “Zaraz wracam” a strony pokroju Use it czy offline (sory, Eryk) zdominowałyby rzeczywistość. Ludzie to nie maszyny składające się z kart do sortowania, testów i przebiegów myszy. Ludzie chcą wiosny, kwiatów i piękna! :)
A tak na serio: mam wrażenie, że zarówno Tomek jak i przytaczany przez niego Joshua Porter zapominają o paru rzeczach. Przede wszystkim mamy różne potrzeby. Nie tylko te, które generują oczekiwania, że coś będzie proste czy efektywne w użyciu. Gdzieś z tyłu głowy każdy z nas (no, większość) od zawsze czeka także na jakąś wartość dodaną. Tą wartością w przypadku projektowania jest estetyka. I, żeby uniknąc nieporozumień, to nie jest logiczne albo-albo. Tylko suma użytkowości i estetyki daje wymierny efekt. Jedna rzecz nie wystarczy. Zgadzam się, oczywiście, że dobry projekt to taki, ktory spełnia swoją funkcję i zwyczajnie nie przeszkadza. Nie znaczy to jednak, że dobry projekt jest brzydki. Przeciwnie. Tak jak pisałem wcześniej: dobry znaczy nie-przeszkadzający i … ładny.
Nie oszukujmy się, prędzej czy póżniej, umiejętność badania i modyfikacji założeń projektowych pod kątem spraw związanych z użytkowością stanie się rzeczą normalną. Nie będzie w tym żadnej magicznej wiedzy, źadnej mitologi. Będzie musiało działać – a rzeczy nie działające będą ewenementem. Co wtedy będzie decydowało o unikalności projektu?
Jeżeli spojrzymy na twórczość znanych i dobrych projektantów to okaże się, że praktyczność rozwiązań, które zaproponowali, leży niejako u podstaw tych propozycji. Jest niewidoczna. Jest wpisana w mechanizm. Te rzeczy, strony, plakaty, znaki – po prostu działają. Pozostaje coś nieuchwytnego, co każe nam decydować o tym, że spośród tysięcy realizacji tylko parę pozostaje nam w pamięci. Tylko parę zostaje zapisanych i staje się wzorem na przyszłość. I na pewno nie dzięki temu, że nie są sztuką.
Jeszcze jedna kwestia. Tak, projektowanie ma zawsze kontekst. I tak jak w sztuce – to ten kontekst decyduje, czy coś dociera do ludzi, czy nie. Projektujemy zgodnie z duchem czasu, ulegając w większym lub mniejszym stopniu modom. Niektórzy z nas te mody kształtują. Ale zawsze, powtarzam, zawsze dobry design jest odbiciem tego, co się dzieje ze społeczeństwem, odbiorcą i projektantem. Dobry design to dialog pomiędzy twórcą, tworzywem i użytkownikiem. Na tym polega ta komunikacja: ja mówię do ciebie językiem, który ty zrozumiesz. Można mówić niewyraźnie, archaicznie czy w końcu niezrozumiale. Zawsze jednak podejmuje się próbę przekazania jakiejś treści w języku zrozumiałym dla odbiorcy. A ten – no żyje tam, gdzie żyje. I tak jak w sztuce – to kwestia stylu. Przełożenia własnej wyobraźni na język uwikłanego w czas teraźniejszy odbiorcy. Przekładając, używamy własnych umiejętności, doświadczeń i emocji. A unikalność bierze się z chęci wyróżnienia dzieła – a z drugiej, podkreślenia naszej wyjątkowości.
Reasumując: nie zgadzam się, że design to nie sztuka. Przeciwnie: dobry design będzie zawsze sztuką. Podlega tym samym prawom, jest równie emocjonalny i indywidualny. A to, że na bramce IN projektu są inne wartości początkowe niż na bramce rzeźby, instalacji czy obrazu – to inna sprawa.
use it jest brzydkie. http://offline.pl jest brzydkie. nie ma za co przepraszać. To ostatnie li tylko dlatego, że niżej podpisany grafikiem nie był, nie jest i nigdy nie będzie ;-) Nigdy nie starałem się przypisywać temu jakiejkolwiek ideologii, na podobieństwo “Świętego Jacoba”…
Nigdy nie chciałem także, żeby strony upodabniały się do skrajnie minimalistycznych layoutów a la use it. Od zawsze głoszę, iż pozytywne doświadczenie użytkownika jest wypadkową właściwie wykorzystanych – inżynierii użyteczności, kreacji i technologii.
Chcę w zasadzie powiedzieć, że absolutnie podpisuję się pod powyższym tekstem :)
ukłony
eof @ http://offline.pl
Komentarz - autor: eof — Styczeń 21, 2008 @ 12:22 pm