Non-Format: Prostota. Lubimy, kiedy rzeczy są proste.
Co jest najważniejszą rzeczą, którą trzeba się kierować podczas pracy nad projektem?
Hierarchia. To naprawdę ważne, aby zdecydować którą rzecz trzeba komunikować najpierw a potem sprawić, aby zadziałała naprawdę silnie. Każda dodatkowa warstwa znaczeń czy treści powinna być odkryta później. Nawet jeśli jest to tylko kilka sekund później.
To naprawdę ważne aby pamiętać, że prawie każdy projekt kończy się na skończonym obiekcie – niezależnie od tego, czy to okładka płyty, książka, magazyn, paczka płatków czy pudełko chusteczek. Ten obiekt jest zrobiony z iluś powierzchni, które powinny współpracować opowiadając jakąś historię. Ręce i oczy pracują razem nad tymi powierzchniami, tak więc jakość papieru i tekstura jest naprawdę tak samo ważną rzeczą jak druk, technika produkcji, wybór obrazów, elementów graficznych czy typografii.
Nie można powiedzieć, że zapach jest nieważny. Nie ma nic lepszego niż zapach druku prze chwilą wypuszczonego z drukarki.
Co jest filozofią Non-Format?
Prostota. Lubimy, kiedy rzeczy są proste. Kiedy tylko ustalimy hierarchię tego, co chcemy komunikować zazwyczaj projektujemy tylko na kliku warstwach, zwłaszcza jeśli jedna z tych warstw jest niewiarygodnie szczegółowa i zajmując estetycznie.
Non-Format to kreatywny team (tak o sobie piszą), to dwie osoby: Kjell Ekhorn (NOrweg) i Jon Forss
(Brytyjczyk). Działają od 1999 roku. Nazwa pochodzi z artykułu w Emigre traktującego o historii przechowywania danych i prognozującego, że któregoś dnia będziemy mieli do czynienia ze swoistym mitycznym brakiem formatu (non-format) – zamiast teraźniejszego zapisywania słow, obrazów, dźwięków. Jak piszą, lubią nie być formatem i lubią być mityczni.
Mocne, czyste formy. Eskperymentalna typografia. Postmodernistyczne zacięcie w ignorowaniu i interpretacji zasad. Pełne “na serio” podejście do projektowania, ale ciągle w obszarze groteski, przenośni, abstrakcji i surrealizmu. Mam wrażenie, że działalności Non-Format się nie rozumie – ale czuje.
Polecam.

