Ja tu nie mieszkam, czyli o przenoszeniu reklam do internetu
Dlaczego przenoszenie kampanii reklamowych z mediów prasowo-telewizyjnych do Internetu powinno być traktowanie specyficznie?
Otóż dlatego:
- Internet to kontakt jeden do jednego. Ze stroną, z reklamą, z czymkolwiek. Media zewnętrzne są przez nas oglądane, z Internetu korzystamy. To podstawa różnica. Nie słyszałem, żeby ktoś mówił o użytkownikach billboardów – o użytkowniku Internetu mówi się na okrągło. Wymusza to podejście aktywne: jeśli chcesz wykorzystać osobę korzystającą z sieci – musisz ją zaangażować w działanie.
- Kontakt z reklamą w Internecie zazwyczaj nie jest przypadkowy. Reklama jest częścią zawartości oglądanej strony. Współuczestniczy w tworzeniu tej treści i zazwyczaj (pomijając formy inwazyjne) stanowi kolejny element kompozycji wyświetlanej zawartości. Z tego powodu musi być dedykowana pod określoną zawartość i inaczej niż w offlinie – nie może być przypadkowa. Plakat, billboard, reklamę prasową mijamy niejako po drodze i ma ona zupełnie inaczej nas atakować. Losowe rzucanie form reklamowych na przypadkowe portale owocuje zazwyczaj zagubieniem przekazu, a czasami nieporozumieniami wynikającymi z przypadkowych idiotycznych połączeń treści. Dużo skuteczniejszą taktyką wydaje się by pasożytowanie na treściach (kontekst) czy zabawa konwencją (”używanie” portali jako elementu reklamy).
- Internet to pierwsze 15 sekund. Ten czas musi być przeznaczony na komunikat, przykucie uwagi, wyciągnięcie przekazu spośród wielu innych informacji. Jak? Na pewno inaczej niż w przypadku mijanego z prędkością 80 km/h billboardu czy reklamy na przerzucanej właśnie w metrze stronie gazety. Liczy się pomysł, pomysł i jeszcze raz pomysł. Nieważne, czy to będzie stylizacja na migająco pstrykające banery z początku naszej ery czy streamowane video blokujące maszynę na której pracujesz - osoba, która siedzi po drugiej stronie daje Ci tylko parę sekund na to, abyś przekazał jej swoją informację. A konkurencja w następnej kolumnie nie śpi.
- Internet to interakcja. Daje to wiele możliwości, ale także wymusza określone działanie. Planowanie czy projektowanie kampanii nie może tylko uwzględniać samego „pokazywania” oferty. Aby być efektywne musi być połączone z możliwością wykorzystania tej oferty (zamawianie, kontakt, etc). Poza tym, interakcja to możliwość lepszego zorientowania się z ofertą. W parę chwil użytkownik może porównać propozycję z konkurencją, znaleźć lepsze źródło czy chociażby przeczytać konkret zamiast bełkotu, który mu serwujemy. Porównywarki cen, opinie, blogosfera z komentarzami, cały ten social.dwazero… Słowem – może uzyskać większą wiedzę na temat oferowanego produktu. Do nas należy, aby nie tylko zapamiętał to, co chcemy aby zapamiętał ale także miał przekonanie o unikalności naszej propozycji.
- Użytkownik Internetu jest rozpieszczony. Jeśli mu się nie spodoba – ucieknie. Za głośna muzyka – zamykam, wyskakujący popup – zamykam, nuda – zamykam. Jest tyle miejsc, w których dzieją się ciekawe rzeczy. Okres skupienia internaty jest pewnie krótszy niż okres skupienia komara i samo pokazywanie layotu prasowego, stworzonego w zupełnie innym celu – nie wystarczy.
- W końcu: specyfika medium. To co wygląda dobrze w rozmiarze 13 na 7 metrów nie będzie wyglądało dobrze na monitorze. Nie to medium, nie ten odbiorca. Internet to dynamika, surfowanie i bardziej wędrówka po informacjach niż przypadkowe załapywanie się na buzujący na nośniku komunikat.
Reklama internetowa mieszka w Internecie. Ma swoje wymagania, klimat i zastosowania. To co dobre na kartce papieru – tu się nie sprawdzi. Howgh.
Użytkownik Internetu jest rozpieszczony?!
Zależy czego użytkownik internetu szuka, jaki ma stosunek do informacji której potrzebuje. Jeśli mówisz o portalach, stronach bez konkretnego przekazu to masz rację.
Z drugiej strony posiadam strony traktujące o medycynie np. gdzie informacja jest przedstawiona konkretnie i rzeczowo, co nie znaczy że w przyjazny sposób dla użytkownika. Tam internauci zachowują się inaczej.
Wszystko zależy od punktu siedzenia.
Komentarz autor Access24h — grudzień 15, 2008 @ 11:10 am