Mniej gadania, więcej muzyki - czyli klient, kasa, kryzys.
Parę słów na marginesie rozmów przy papierosie…
Nastawienie do uwag klienta.
Jak często zdarza się, że interpretujemy je błędnie? Słowa “nie podoba się” często nie oznaczają “nie podoba mi się wszystko” - wspólna analiza projektu razem z klientem może nam uświadomić, że chodzi jedynie o źle zastosowaną kolorystykę, nie takie zdjęcie czy drobiazg, który nic nie zmienia z naszego punktu widzenia, a dla drugiej strony jest istotny. Ważne jest, aby nie podchodzić bezmyślnie. Jeśli projekt jest wynikiem przemyśleń, spójną całością, która opiera się o jakiś pomysł (nieważne czy to chmurki czy typografia) spójna modyfikacja projektu jest zawsze w zasięgu ręki. To zresztą większa sprawa: projektowanie otwarte, gotowe na zmiany, uzupełnienia, a także uwagi klienta. Druga sprawa to prezentacja projektu. Musimy pamiętać, ze jednak jesteśmy jakoś tam zżyci z przeglądarką i softem w którym projektujemy. Dla nas to naturalne środowisko i często patrzymy dynamicznie, planując zachowanie się projektu np. w większych rozdzielczościach… Dla klienta to tylko obrazki. Nie wie, że coś będzie wyrównane, że coś będzie zmieniało rozmiar, etc. Być może warto prezentować projekt nie w najładniejszy sposób, ale w sposób najbardziej optymalny z jego punktu widzenia.
Budżet nie ogranicza kreatywności, a jednie technologię
Trochę irytują mnie zachowania i słowa, w których wyczuwam silną zależność pomiędzy kasą a byciem kreatywnym :) Obcięli budżet o połowę - szkoda sił na kombinowanie. Budżet poniżej oczekiwanego poziomu - nie zastanawiamy się nad tym, klient na koniec listy….
Chciałbym szanownemu gronu powiedzieć, że pieniądze ograniczają zastosowane środki.. ale nie pomysłowość. Zachowania przeniesione z kultury cargo nie zbawią nas i nie rozwiążą problemów. Narzędzia są po to, aby zrealizować jakiś cel, tymczasem często jest tak, że to narzędzie jest celem samym w sobie. Bezmyślne video być może jest ukłonem w stronę klienta, być może samozaspakajaniem się agencji… być może. Na pewno nie jest wartością adekwatną do realizacji, w niczym nie podnosi poziomu i raczej przeszkadza, niż pomaga.
Wydaje się, że ograniczenia budżetu, szczególnie teraz, będą coraz częstszym przypadkiem. Przynajmniej przez jakiś czas. I według mnie nie należy załamywać rąk. Kryzys(ik) przeczesze rynek, być może pęknie rekrutacyjna bańka, pieniądze będą wydawane w bardziej rozsądny sposób - a klient będzie wymagał od nas naprawdę wyróżniających sie rozwiązań.
Ten okres wymusi staranie… Nie tylko ze strony obsługi pozyskującej i serwisującej klienta, ale także od nas. Podupadające legendy będą musiały w jakiś sposób wskrzesić swój fejm, młode studia naprawdę pokazać swoje możliwości, aby zaistnieć.
Mniej gadania, więcej muzyki.
…a prywatnie mam nadzieję, że w najbliższym czasie będę słyszał mniej fochów i marudzenia, a więcej pomysłów :)