Abstrakcja, minimalizm, post o niczym.

Silent World by Michael Kenna

Silent World by Michael Kenna

 

 

Jest jeszcze parę miejsc w blogosferze, które nie specjalizują się w postowaniu newsów, plotek czy brudnopisów. Pisane Językiem, indywidualne, słowem takie… jakie powinny być blogi. Dziwne, prawda?

Jednym z nich jest Zawsze Kwadrat - prowadzony przez Marcina Szymczaka. Nie ukrywam, że to takie miejsce, które czytam a nie skanuje. Temat bliski, indywidualna walka z czarno-białą materią, upadki, wzloty, przemyślenia o tym, co się widziało i czytało. Felieton, ale trochę w mniejszej skali.

Dzisiejszy post to taka mała rozprawa autora z własnym strachem przed sztuką dla sztuki, infiltracją odczuwania fotograficznej materii, prywatna wojna z pytaniem o figuratywność w kadrze. Ok. Pada tam jedno krótkie zdanie, które wywołało we mnie burzę moich własnych prywatnych przemyśleń i chęć na mały komentarz:

A wydawać by się przecież mogło, że od minimalizmu do abstrakcji jest krótka droga (..)

Hm.

Minimalizm to estetyka. Minimalizm to redukcja środków wyrazu. Minimalizm to czasami tłumienie ekspresji, czasami gwałt na hałasie, czasami próba zauważenia ciszy. Pustki, przerwy. To przecinek, wdech pomiędzy kolejnymi słowami.

Abstrakcja to poszukiwanie sedna. To rzeczywistość minus rzeczywistość. To materia odarta z beletrystyki, opowieść sprzężona zwrotnie z korą mózgową, pierwszy kontakt z obcą cywilizacją mieszkającą za naszymi szeroko zamkniętymi oczami. 

Minimalizm to redukcja formy, abstrakcja – redukcja rzeczywistości. Abstrahowanie tego, co najistotniejsze, najbardziej oczywiste i wiarygodne, niezależnie od przyjętych form wyrazu. 

Zgadzam się, że abstrakcja to koniec drogi. Ale raczej w rozumieniu: ostatni etap. Kiedy nie ma słów, nie ma opowieści, nie ma narratora – kto opowie historię?

A co do fotografii… Rysowanie światłem to narzędzie, tylko i wyłącznie. Reszta to oko, emocje i chwila. Temat – tylko przejaw osobowości autora.

… a seria z Hokkaido to jeszcze minimalizm czy już abstrakcja?

Posted on Listopad 21, 2008 by jacek opaluch in fotografia, publicystyka.

Tags:, , , .

Hokkaido to piękny minimalizm. W żadnym razie abstrakcja :)

Komentarz - autor: Rudolf — Listopad 21, 2008 @ 12:04 pm

Dodaj komentarz

Ponieważ uważam, że każda rozmowa powinna mieć jakość – od dzisiaj będę usuwał komentarze anonimowe (z fejkowym mailem) oraz zerowe merytorycznie.
Krytyka ma sens, jeśli można na nią odpowiedzieć.
Miejsce anonimów jest w koszu.
Szanujmy się.