eksperyment.2009
Trochę opadł kurz po burzy związanej z kryzysem, jescze tylko pościerać brokat ze ścian po sylwestrze i można się zająć nowym rokiem, 2009. Jak będzie? Różnie wróżą.
Z mojej perspektywy i według mojego stanu wiedzy: dla branży online dobrze. Mówi się coraz więcej o tym, że pieniądze się przesuną, że straci tv i outdoor, że wzrost będzie, może trochę mniejszy od tego co było do tej pory. W całej tej dyskusji istotne jest jedno stwierdzenie: klient będzie dwa razy oglądał każdą złotówkę, zanim ją wyda. Co więcej – będzie zakładał, że przyniesie mu ona wymierne korzyści. A co to znaczy? Mniej wizerunku, więcej sprzedaży, więcj działań marketingowych skierowanych na pozyskiwanie klienta… social, jako tania forma dotarcia, pewnie multum kampani, może video jako ostro rosnący segment… Zapewne mniej reklamy społecznej, mniej działań pro-eko, pro-human, pro-…
Także, według mnie, szykuje się dobry rok, pełen kombinowania :)
Ciężkie czasy, albo świadomość ciężkich czasów (bo diabli wiedzą, czy to, że gospodarka hamuje a konsumpcja spadnie jest dla nas sygnałem ostrzegawczym… raczej, jeśli już, to startowym) to taki okres, kiedy trzeba się spiąć, być może przeczyścić szeregi (co już się dzieje), zadziałać PiaRem, a przede wszystkim pokazać, co się potrafi…
Więc:
- przewidujemy najgorszy scenariusz – bo zawsze może być lepiej,
- nie panikujemy – tylko najlepiej robimy to, co do nas należy
- nie wróżymy z fusów – planujemy wydatki adekwatne do pozyskanych pieniędzy
- nie spoczywamy na laurach – patrz punkt pierwszy
- rozwijamy się - bo bez tego się cofniemy
- i najważniejsze: szukamy pomysłów,
eksperymentujemy, nie boimy się nowości, łączymy różowe z zielonym i dodajemy fiolet, burzymy siatkę, projektujemy platformy blogowe we flashu i w ogóle robimy wszystko, żeby ruszyć mózgi. To chyba najważniejsze.
Aha, i obiecujemy sobie regularne pisanie.