Spook Country
Showreel 2009
Video Mapping monumental
Projection video sur tout objet.
+ www.easyweb.fr
+ www.neoproj.com
Showreel 2009
Video Mapping monumental
Projection video sur tout objet.
+ www.easyweb.fr
+ www.neoproj.com
No tak.
Monitorując ewentualne komentarze do mojego wczorajszego monologu na Witajcie w realu natknąłem się na zdanie na interaktywnie. Stały się cytatem dnia (za co dziękuję) choć zostały wyrwane z kontekstu (za co nie dziękuję). Zdanie to padło w odpowiedzi na pytanie o mój powrót do K2.
Parę słów: “Bycie freelancerem nie rozwija”.
Otóż moi mili, bycie freelancerem potrafi rozwijać, a zdanie to powiedziałem ja, oceniając sytuację według swoich potrzeb, możliwości, oczekiwań. Uogólnienie mojego podejścia jest no ekhm przekłamaniem.
Praca w agencji to praca na zupełnie innym poziomie niż wykonywanie zadań w zaciszu domowym. Konfrontacja z rzeczywistością, współpraca i angażowanie się w projekt nie tylko na etapie realizacji briefu ale także planowania, w końcu – dostęp to technologii, praca w zespole, uczenie się na błędach swoich i innych.
Gdyby ktoś mnie zapytał, czy bycie freelancerem rozwija, odpowiedziałbym: to zależy od oczekiwań. Można być pro w domu, można być laikiem w firmie. Kwestia oczekiwań, konsekwencji i odpowiedzialności.
I korzystając z okazji, podziękowania dla Macieja Młynka, Michała Ozorowskiego i Jacka Zielonki (alfabetycznie), czyli Grupy PTR za rzutnik i mikrofon, z którego nie skorzystałem ;)

Silent World by Michael Kenna
Jest jeszcze parę miejsc w blogosferze, które nie specjalizują się w postowaniu newsów, plotek czy brudnopisów. Pisane Językiem, indywidualne, słowem takie… jakie powinny być blogi. Dziwne, prawda?
Jednym z nich jest Zawsze Kwadrat - prowadzony przez Marcina Szymczaka. Nie ukrywam, że to takie miejsce, które czytam a nie skanuje. Temat bliski, indywidualna walka z czarno-białą materią, upadki, wzloty, przemyślenia o tym, co się widziało i czytało. Felieton, ale trochę w mniejszej skali.
Dzisiejszy post to taka mała rozprawa autora z własnym strachem przed sztuką dla sztuki, infiltracją odczuwania fotograficznej materii, prywatna wojna z pytaniem o figuratywność w kadrze. Ok. Pada tam jedno krótkie zdanie, które wywołało we mnie burzę moich własnych prywatnych przemyśleń i chęć na mały komentarz:
A wydawać by się przecież mogło, że od minimalizmu do abstrakcji jest krótka droga (..)
Hm.
Minimalizm to estetyka. Minimalizm to redukcja środków wyrazu. Minimalizm to czasami tłumienie ekspresji, czasami gwałt na hałasie, czasami próba zauważenia ciszy. Pustki, przerwy. To przecinek, wdech pomiędzy kolejnymi słowami.
Abstrakcja to poszukiwanie sedna. To rzeczywistość minus rzeczywistość. To materia odarta z beletrystyki, opowieść sprzężona zwrotnie z korą mózgową, pierwszy kontakt z obcą cywilizacją mieszkającą za naszymi szeroko zamkniętymi oczami.
Minimalizm to redukcja formy, abstrakcja – redukcja rzeczywistości. Abstrahowanie tego, co najistotniejsze, najbardziej oczywiste i wiarygodne, niezależnie od przyjętych form wyrazu.
Zgadzam się, że abstrakcja to koniec drogi. Ale raczej w rozumieniu: ostatni etap. Kiedy nie ma słów, nie ma opowieści, nie ma narratora – kto opowie historię?
A co do fotografii… Rysowanie światłem to narzędzie, tylko i wyłącznie. Reszta to oko, emocje i chwila. Temat – tylko przejaw osobowości autora.
… a seria z Hokkaido to jeszcze minimalizm czy już abstrakcja?

Life, magazyn który zmienił oblicze fotografii prasowej publikuje swoje archiwum (częściowe) w ramach grupy trzymającej internet Google. Niby nic, ale po pierwsze: dla Life robili zdjęcia najwybitniejsi i te zdjęcia można oglądać w jednym miejscu, dwa – proszę odrobić zadanie domowe “Etyka zawodu fotografa w świetle archiwum zdjęć Life”, trzy – w końcu klasyka a nie photoshop.
Polecam, oczywiście.
Jako support:
Parę słów na marginesie rozmów przy papierosie…
Nastawienie do uwag klienta.
Jak często zdarza się, że interpretujemy je błędnie? Słowa “nie podoba się” często nie oznaczają “nie podoba mi się wszystko” – wspólna analiza projektu razem z klientem może nam uświadomić, że chodzi jedynie o źle zastosowaną kolorystykę, nie takie zdjęcie czy drobiazg, który nic nie zmienia z naszego punktu widzenia, a dla drugiej strony jest istotny. Ważne jest, aby nie podchodzić bezmyślnie. Jeśli projekt jest wynikiem przemyśleń, spójną całością, która opiera się o jakiś pomysł (nieważne czy to chmurki czy typografia) spójna modyfikacja projektu jest zawsze w zasięgu ręki. To zresztą większa sprawa: projektowanie otwarte, gotowe na zmiany, uzupełnienia, a także uwagi klienta. Druga sprawa to prezentacja projektu. Musimy pamiętać, ze jednak jesteśmy jakoś tam zżyci z przeglądarką i softem w którym projektujemy. Dla nas to naturalne środowisko i często patrzymy dynamicznie, planując zachowanie się projektu np. w większych rozdzielczościach… Dla klienta to tylko obrazki. Nie wie, że coś będzie wyrównane, że coś będzie zmieniało rozmiar, etc. Być może warto prezentować projekt nie w najładniejszy sposób, ale w sposób najbardziej optymalny z jego punktu widzenia.
Budżet nie ogranicza kreatywności, a jednie technologię
Trochę irytują mnie zachowania i słowa, w których wyczuwam silną zależność pomiędzy kasą a byciem kreatywnym :) Obcięli budżet o połowę – szkoda sił na kombinowanie. Budżet poniżej oczekiwanego poziomu – nie zastanawiamy się nad tym, klient na koniec listy….
Chciałbym szanownemu gronu powiedzieć, że pieniądze ograniczają zastosowane środki.. ale nie pomysłowość. Zachowania przeniesione z kultury cargo nie zbawią nas i nie rozwiążą problemów. Narzędzia są po to, aby zrealizować jakiś cel, tymczasem często jest tak, że to narzędzie jest celem samym w sobie. Bezmyślne video być może jest ukłonem w stronę klienta, być może samozaspakajaniem się agencji… być może. Na pewno nie jest wartością adekwatną do realizacji, w niczym nie podnosi poziomu i raczej przeszkadza, niż pomaga.
Wydaje się, że ograniczenia budżetu, szczególnie teraz, będą coraz częstszym przypadkiem. Przynajmniej przez jakiś czas. I według mnie nie należy załamywać rąk. Kryzys(ik) przeczesze rynek, być może pęknie rekrutacyjna bańka, pieniądze będą wydawane w bardziej rozsądny sposób – a klient będzie wymagał od nas naprawdę wyróżniających sie rozwiązań.
Ten okres wymusi staranie… Nie tylko ze strony obsługi pozyskującej i serwisującej klienta, ale także od nas. Podupadające legendy będą musiały w jakiś sposób wskrzesić swój fejm, młode studia naprawdę pokazać swoje możliwości, aby zaistnieć.
Mniej gadania, więcej muzyki.
…a prywatnie mam nadzieję, że w najbliższym czasie będę słyszał mniej fochów i marudzenia, a więcej pomysłów :)